020 zawieszam się
na wieszaku w starej szafie
bo nie wiem czyim życiem żyje aktualnie
ale podoba mi się coraz bardziej
019 pierwsze studium żalu: kości bez władności
kreatorzy - bogowie- rzeźbiarze
formują szkielety druciane
wyginają redukują
mierzą
potem ukazują
patyki w jedwabiach
wieszaki w satynach
wbite w gorsety
otulone w koronki
kości bez władności
bezuśmiechowe
bezuczuciowe
bezdefektowe
jak płótna białe
nie bezbarwne
pokryte warstwą farby
z błyszczącymi oczami
na platformach ciężkich
nogach szczudlastych
na naszych oczach
chodzące i odchodzące
zawsze przeszywają
ja
w pierwszym rzędzie
chłonę wszystko
gdy wracam do zmysłów
znów jestem ofiarą ciała
własnego
przynajmniej wiem jak umrę
z twarzą umazaną tortem
na tym cholernie śliskim wybiegu