005 ab initio
na zakręcie stoi maria, znana jako ktoś o kim głośno się nie mówi. sztuczne rzęsy, z prawdziwych włosów. twarz zalana codziennym kwasem, bezwładne ciało jak z reklamy. najbardziej naciągnięte pończochy świata. nie ma krótkiej spódnicy, szpilek. oprócz pończoch chyba nic nie ma. stoi i waha się gdzie pójdzie. miasto pochyla się nad nią. każdy jego człon mówi co innego. w prawo, w lewo, prosto, w tył, w dół, w górę. maria nie wie gdzie ma iść. ma problem. każdy problem to dwie możliwości. pierwsza: zadzwoń do przyjaciela, druga: weź pigułkę. maria ma tylko pończochy. podchodzi więc do budki telefonicznej po drugiej stronie ulicy. będzie dzwonić.jedynym przyjacielem marii jest andrzej, właściciel pralni we wrocławiu. maria, jednak nie ma pieniędzy. ratuje się bezpłatnym numerem o początku 99.
-dziendobry. gdzie się pali?
-nie wiem do kąd pójść.
-gdzie pani jest? skąd pani dzwoni?
-jestem w budce telefonicznej. nie miałam pigułki. nie mam pieniędzy.
-proszę podać imię i nazwisko. szybko.
-mam tylko pończochy.
-jak blisko jest pani ognia?
-nie widzę ognia w okolicy. gdzie mam iść?
-to gdzie się pali, proszę pani?
-zaraz ja się spalę proszę pana!
-prosze chwilę poczekać. zlokalizowaliśmy panią. zaraz przyjedzie patrol. bez paniki proszę!
-ale gdzie ja mam iść?
-jak najdalej od ognia. jedziemy do pani!
-ale…
sygnał urwał się. maria ma iść jak najdalej od ognia. problem w tym, że maria nigdzie go nie widzi. rozgląda się bezradnie. nagle dochodzi do niej myśl, że to nie jest tak, że ona tego ognia nie widzi. jego poprostu nie ma. maria podciąga pończochy i idzie w stronę swojego miejsca po drugiej stronie ulicy.
na zakręcie stoi maria, znana jako ktoś o kim głośno się nie mówi.
4 Comments
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]