021 amore

Już czwarty dzień. Dziś po mieszkaniu chodzi pod parasolką w kropki i w czerwonych kapciach.Przeczytał w internecie że takie są teraz istotą bytu (czyt. styl i klasa) . Włócznia przeszkadza mu przy modelowym chodzie- ideałów nie ma. Jest weganem, frutanem, pacyfistą, uznaje homoseksualizm, bo mu lubi tęczowe barwy i wysokie, ale męskie głosy. W wolnych chwilach szwęda się po mieście z kawą w papierowym kubku oraz płócienną shopping bag. Dalej nie znalazł ___. Boi sie że nie da rady.
Piąty dzień. Poszedł na kebab. Siedząc przy stoliku przypomniał sobie kim jest, w efekcie czego kebabu nie zjadł. Szukał w centrum i na przedmieściach. Kupił gazetę, ale zostawił ją w autobusie. Zmarnował trzy strzały. Nie znalazł tego czego szukał. A raczej tego ____ szukał. Boi się jeszcze bardziej.

Stłukł lakier do paznokci. Czerwony lakier rozlał się na kafle. Będzie musiał je myć, szorować. Musi kupić rękawiczki, bo zniszczą mu się ręce. Chyba dziś się z ___ nie spotka. Traci nadzieje.

Dzień siódmy. Odpadło mu pierwsze skrzydło.

Ósmy- drugie.

Nie ma jak wrócić do domu. ___ nie znalazł. ___ nie ma. ___ nie istnieje.

Dziś nocuje w klubie.

Może uda mu się upić, przy większym szczęściu zaćpać. Może już na zawsze utknie w toalecie, ze świadomością, że nie połączył pana X z ___.

Wiecznie na speedzie, wiecznie na haju, wiecznie ‘nie’, wiecznie ‘nie wiem’. Takich mamy bogów. Takie mamy miłości-mdłości-niedoskonałości.

 

 


About this entry